Hej hej miśki! Jak niedawno obiecałam tam i się stanie!! A oto....
Bębny proszęę!!! Moja książka ,, Czy to będą moje ostatnie wakacje nad morzem? ''
Książka ta opowiada o dziesięcioletniej pisarce znanej z książek ,, Przygody Psa Reksa’’ i ,, Opowieści z innej beczki’’. Ta historia wydarzyła się naprawdę również w życiu szalonej pisarki. Gdy wyjechała na wakacje nad morze nie było tak jak sobie wyobrażała.
Czy to będą moje ostatnie wakacje nad morzem?
Rozdział 1
Hejka, jestem Zuzanna, mówią na mnie Zuza. Właśnie jadę nad morze. Jedziemy już trochę długo, bo od Piły do Chłopów jedzie się dwie i pół godziny. Mam pecha – nie umiem spać w samochodzie. Nudno jest gapić się w szybę i patrzeć jak psy sikają, skaczą itp. O, i jeszcze jak ludzie chodzą i chodzą, aż im się zakręci w głowie. Dlaczego nie mogę się gapić np. na akrobatów albo na psy, które robią fikołki?
Już dojechaliśmy. Och, jak dobrze zobaczyć starą ( trochę rozpadającą się ) przyczepę i 10 centymetrowego chichu acha Mikiego. Weszłam do przyczepy niczym słoń goniący antylopę. Gdy tylko otworzyłam moje stare łóżko, już chciałam się na nie położyć. Szybko mi to minęło, bo przypomniałam sobie, że w końcu jesteśmy NAD MORZEM. Tam się zawsze dużo dzieje. Poszliśmy więc na miasto ( bardziej na wieś ).
Byłam zachwycona nowym ,, ding- dongiem’’ ( tak ja, tata i mama nazywamy cymbergaja ). Od razu włożyłam z kieszonkowego 2 zł i zagrałam w niego z tatą. Oczywiście jak zwykle wygrałam. Od razu po cymbergaju podążyłam w stronę ,, Małpiego Gaju’’. Mama natychmiast wykupiła karnet wstępu, który kosztował 50 zł. Weszłam do niego i szalałam na całego.
Poszliśmy zobaczyć nad morze, a tam - ogromne fale. Był strasznie duży wiatr, więc to pewnie dlatego. Gdy wróciliśmy, byłam zbyt zmęczona, by cokolwiek robić. Położyłam się od razu spać. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że fale szumiały tak, że aż u nas było to słychać.
Rozdział 2
Gdy się obudziłam, mama powiedziała, że idziemy nad morze. Wyszykowałam się i poszliśmy. Uciekałam przed falami z tatą. Rozłożyliśmy się na wielkich kamieniach, na których mam piękne zdjęcie. Później poszliśmy do Małpiego Gaju. Po Gaju podążyliśmy w stronę lodów. Były przepyszne! Następnego dnia, gdy jak zwykle poszliśmy nad szumiące morze rozłożyliśmy się na kamieniach i spacerowaliśmy o wiele dłużej niż zwykle. Byłam tak zmęczona - jak nigdy. Nie miałam sił iść po schodach, które prowadziły z plaży na chodnik. Więc zniechęcony tata wziął mnie na plecy. Dzisiaj to my ociągaliśmy się z tyłu, a nie mama… Gdy pokonaliśmy już schody okazało się, że nie ma mojego ręcznika!
- No nie!! Co za pech! Idę szukać tego ręcznika. Wy tu poczekajcie!- powiedziała mama.
Po długim czasie nie udało się go znaleźć.
Rozdział 3
Następnego dnia było jeszcze gorzej. Gdy zrobiliśmy wszystkie czynności co zwykle, mama podeszła do mnie z zasmuconą miną.
– Słuchaj, nie stać nas na następne wakacje w Chłopach… To bardzo dużo kosztuje i boję się, że nie będziemy mogli już nic kupować i, że nie starczy nam na jedzenie, utrzymywanie domu nawet w Pile. – powiedziała mama.
– Co?! Nie! Ale… - plątał mi się niesamowicie język, bo nie wierzyłam, że coś takiego może się stać. Pobiegłam jak wiatr na podwórko chowając się na drzewem lekko pochlipując. „ Jak mogliśmy do tego dopuścić! ” – pomyślałam. Musiałam się komuś wygadać. Zadzwoniłam do mojej przyjaciółki Julki.
- Jula, nie uda się nasz wspólny wyjazd nad morze… - powiedziałam ocierając łzy.
- Co?! Dlaczego? – zdziwiła się przyjaciółka.
- Nie stać nas na działkę!! – nagle wybuchłam płaczem i szybko przerwałam połączenie.
Rozdział 4
Następnego dnia byliśmy już w drodze do naszego miasta – Piły. Całą drogę byłam bardzo smutna. Gdy już byliśmy w domu pobiegłam do pokoju i usiadłam na łóżko. Rozglądałam się po pomieszczeniu, jakbym była tam pierwszy raz. Po 15 minutach przypomniałam sobie najwspanialszą wiadomość w moim życiu. Od wielu lat marzyłam o własnym psie. W końcu moje marzenie się spełniło. W sierpniu miałam go właśnie dostać. Wyszłam na podwórko i śpiewałam sobie moje piosenki. Nagle zapomniałam o wszystkich złych rzeczach i pogrążyłam się w marzeniach, a zarazem potem nuciłam moją piosenkę o pierwszym dniu w lecie.
Tak skończyła się moja przygoda. I chociaż pamiętam tą złą wiadomość o sprzedaniu działki, chociaż nie mamy już przyczepy, to na szczęście teraz od czasu do czasu przyjeżdżamy do Chłopów i mieszkamy tam w domku mojej cioci.
Mam nadzieję że się podobało! Co jakiś czas będę wstawiać tu moje opowiadania :) Pozdro



